Przejdź do głównej zawartości

Czy istnieje idealna jesieniarska herbatka?

Dżem dobry wieczór! W dzisiejszym poście nareszcie zamiast paplaniny znajdziecie konkret, cieszycie się? A mianowicie, podzielę się z Wami kilkoma propozycjami herbaty dobrej na jesień i zimę. Czy są idealne? Nie wiem. Ale mnie smakują i to mi wystarczy. 

Składniki

Niezależnie od przepisu, są obecne 4 grupy składników:
  • herbata (ja używam czarnej torebkowanej, nie testowałam ani liściastej, ani żadnego innego gatunku, jednak ważne, by była to herbata bez dodatków),
  • przyprawy,
  • cytrusy,
  • miód.
A poniżej podaję kompozycje, których używam.

Herbata

Używam najzwyklejszej czarnej herbaty w torebce. Nie testowałam ani liściastej, ani żadnego gatunku, więc w tej kwestii się nie wypowiem, jak takie inne smakują, ważne jest jednak to, żeby herbata była bez dodatków.

Przyprawy

Jako bazę zawsze, niezależnie od typu herbaty, dodaję cynamon oraz goździki. Cynamon może być mielony lub w korze, goździki dodaję całe (od 3 do 5 sztuk).

Inne elementy, które dodaję (nie zawsze):
  • imbir - dwa malutkie kawałki lub szczypta sproszkowanego,
  • kurkuma w proszku - sypię na oko,
  • pieprz - dodaję zwykle razem z kurkumą, sypnięcie-dwa,
  • chilli - szczypta (z chilli trzeba bardzo uważać, żeby nie przesadzić).
Kompozycje przypraw, które najczęściej stosuję, to:
  • goździki, cynamon – herbata wychodzi dość łagodna; gdy do tej kompozycji doda się kawałki imbiru, oddają one dodatkowo aromat, ale nie zostawiają takiej ostrości jak sproszkowany imbir. Polecam, jeśli nie jesteście specjalnie fanami ostrych rzeczy,
  • goździki, cynamon, kurkuma i pieprz – bardzo dobrze rozgrzewa, dla maksymalnego rozgrzania dodaję jeszcze chilli i sproszkowany imbir. Jest jednak ostrzejsza od pierwszego wariantu, więc polecam operować z nią ostrożnie.
W przypadku dodawania przypraw w proszku należy pamiętać, że nie rozpuszczają się w wodzie, toteż pijąc herbatę, należy ją regularnie mieszać, by przyprawy nie osiadły na dnie kubka. Ponadto nie polecam za długo trzymać przykładowo goździków w herbacie z termosu, bo może się stać za ostra i niezdatna do picia.
 
Poza tym z pewnością będę jeszcze eksperymentować z rozmaitymi kombinacjami przypraw, a gdy odkryję jakąś naprawdę dobrą, z pewnością ją tu dodam.

Cytrusy

  • Opcja 1 – sok z cytryny. Sokiem z cytryny trzeba operować ostrożnie, bo za dużo soku potrafi zniszczyć smak herbaty.
  • Opcja 2 – kilka kawałków cytryny i pomarańczy. Do picia polecam je wyciągnąć (a potem można zjeść :D Akurat cytryna do jedzenia jest dla mnie za kwaśna, ale jak trafi się jakaś słodka pomarańcza, to nie sposób się jej oprzeć).

Miód

Biorę miód zwykły, wielokwiatowy, ale każdy gatunek powinien się sprawdzić. Ważna jest jednak jedna rzecz: koniecznie sprawdźcie kraj pochodzenia miodu. Omijajcie miody oznakowane jako mieszanka miodów pochodzących z UE i spoza UE, ponieważ takie coś obok prawdziwego miodu nie stało. Polecam wybierać po prostu polski miód.

Wykonanie

Wykonanie każdej wersji herbaty przebiega podobnie.
  1. Włóż do kubka herbatę oraz przyprawy. Jeśli masz herbatę liściastą, włóż ją do sitka, ale tylko ją, reszta przypraw niech sobie pływa (i przy okazji oddaje aromat).
  2. Zalej herbatę i przyprawy gorącą wodą. Poczekaj, aż herbata się zaparzy i wyjmij torebkę lub liście.
  3. Dodaj cytrusy.
  4. Poczekaj, aż herbata ostygnie na tyle, by dało się ją pić lub była odrobinę cieplejsza. Gdy ostygnie, dodaj miód i wymieszaj.
Herbata jest już gotowa do picia!

Pewnie zapytacie, czemu nie dodaję od razu cytrusów i miodu? Jest to spowodowane przez właściwości chemiczne. Gdy cytrusy dodacie po wyjęciu torebki, do herbaty przejdzie mniej jonów glinu i będzie zdrowiej (pozdrawiam Miti, dzięki której to wiem :D), a miód należy dodawać w nie za wysokiej temperaturze, ponieważ inaczej traci swoje dobre właściwości.

I to już wszystko, co mam w tej chwili do powiedzenia w herbacianym temacie. Mam nadzieję, że moje kompozycje herbaciane kogoś z Was zainspirują :D Koniecznie pochwalcie się efektami!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak zmotywować się, żeby napisać powieść?

Dżem dobry wieczór! Zapraszam na kolejny post pisarski! Tym razem powiem co nieco o tym, jak zmotywować się do napisania czegoś własnego! Co prawda w tytule posta jest powieść, ale może to być cokolwiek, choć, fakt faktem, będę mówić przede wszystkim o dłuższych pracach. Jak byłam młodsza, bardzo często wpadałam na nowy, świetny pomysł (albo i nie tak świetny, ale mniejsza z tym), miałam poczucie, że chcę to napisać i… siadałam do pisania, napisałam trochę, max kilka rozdziałów, częściej akapit czy dwa, a potem to rzucałam. Kończyłam tylko one-shoty, a to i nie wszystkie. Znacie ten scenariusz? No właśnie. Mnie się przydarzał nieustannie, ale ostatecznie udało mi się znaleźć sposoby, by temu zapobiec i tak właśnie popełniłam czteroopkową sagę fanfików o Miraculum. A gdy ją porzucałam po 32. rozdziale pierwszej części, to już myślałam, że nie dam rady. Ale dałam! I teraz zamierzam się podzielić moimi tipami. Po pierwsze, miej plan. Nie mówię, że musisz mieć od początku zaplanowane absol...

Kim jestem, co tu robię i po co to wszystko?

Prawdę mówiąc, na ostatnie pytanie z tytułu posta nie potrafię odpowiedzieć, dlatego najpierw zaczniemy od dwóch pierwszych.  Jestem Dżem alias Akodone i sobie mieszkam w Internetach, zresztą tak jak większość ludzi w dzisiejszych czasach. Najbardziej znana jestem prawdopodobnie z mojej działalności na Fandomie, gdzie jestem administratorką na Miraculum: Biedronka i Czarny Kot Wiki. Poza tym, jak każdy w dzisiejszych czasach, mam konta na paru social mediach, które znajdziecie na moim Linktree . W tej chwili studiuję matematykę i mam na tyle dużo hobby, że skutecznie uciekam od uczenia się jej. Do owych hobby należą między innymi: dzierganie (na które idzie za dużo moich pieniędzy), czytanie (wszystkiego, w tym książek, mang czy pierdół w necie), gotowanie (to pasja dość nowa i jestem w tej kwestii początkująca, ale bardzo mi się to podoba :D), rozmaite kodowanie (głównie webówka), rysowanie (utrzymuję się na poziomie dość średnim, ale i tak jest lepiej, niż było), oglądanie, g...

Fanfiki jako prosta metoda wejścia w pisanie

Dżem dobry wieczór! Ostatnio było dużo postów o gotowaniu, więc tym razem postanowiłam napisać o czymś innym. Bo to blog o wszystkim, więc mogę. I tak, wiem, że blogi o wszystkim się nie sprzedają za dobrze, a i w sumie nie ma tak być, żeby ten się mega sprzedawał. To ma być bardziej miejsce, gdzie mogę wylać myśli i tak dalej, w nadziei, że ktoś to przeczyta i a nuż się zainspiruje xD Plus mam potężną przerwę od pisania moich opek, a nie chcę tak do końca wyjść z wprawy. Ale do rzeczy, bo nikt nie lubi długich wstępów. Ogólnie rzecz biorąc, chcę pogadać co nieco o fanfikach. Fanfiki, a w sumie to fanfictions, to nic innego jak historie pisane przez fanów. Najczęściej są to fani jakiegoś konkretnego uniwersum albo celebryty. Fanfików można znaleźć na pęczki w internetach, w szczególności na blogach, Wattpadzie, AO3 i fanowskich wiki. I zwykle można znaleźć fanfiki dosłownie o wszystkim, choć łatwiej z pewnością znaleźć milion fanfików o Drarry niż o Michale Wiśniewskim (choć założę się...